czwartek, 4 września 2014

Chapter 4

Obudziłam się rano, a nie, nie rano, obudziłam się o 14:00. Troszkę sobie pospałam,Carly jeszcze sobie śpi obok mnie, dam jej odespać noc, za 3 dni idę do szkoły, do mojej starej szkoły. A dzisiaj spotykamy się z Eric'em, wieczorem idziemy do skate parku w centrum, poznam nowych ludzi, ale też spotkam starych znajomych :) Podobno Eric ma super przystojnych kolegów, mm. Haha, nie, nie będę ich podrywała. Kiedy w końcu wyszłam z łóżka, kierując się na dół do kuchni, aby oczywiście zrobić śniadanie, dzisiaj będą naleśniki z nutellą i bitą śmietaną, mmm, kocham smak naleśników z nutellą. Gdy zeszłam na dół, nikogo tam nie zauważyłam, więc Toby albo śpi, albo gdzieś  wyszedł. Poszłam do kuchni, skoro już wiem co zrobię to czas wyjąć potrzebne rzeczy. Przeszukałam w kuchni wszystkie szafki, w poszukiwaniu patelni i składników, robiąc przy tym dużo hałasu. Obudziłam chyba Carly. Jak je już znalazłam, wzięłam się do pracy. Po 10 minutach na dół zeszła zaspana Carly, haha, wyglądała strasznie, no dobra, może nie aż tak, wiedziałam, że ją obudziłam.
-Co robisz ?-zapytała kiedy siadała na wysokim krześle barowym.
-Naleśniki.
-Mmm, miałam na nie ochotę, ale to może dlatego, że jestem bardzo głodna i mogłabym zjeść wszystko,  za ile będą ?
-A kto powiedział, że je dostaniesz ?Naleśniki są dla grzecznych osób, skarbie-powiedziałam i cmoknęłam ustami powietrze  w jej stronę.
-Ugh, Vic, no proszęęęęę- uklęknęła przede mną na zimnych kafelkach.
-No nie wiem, zastanowię się.
-Nie, to nie. Już Cię nie lubię, nigdzie z Tobą nie idę.-powiedziała, wstała z kolan, założyła sobie ręce na klatkę piersiową i się odwróciła.
-No dooobra, też dostaniesz...
-Huraa, wiedziałam, że mi się uda !!-krzyknęła, wstała i zaczęła się dziwnie ruszać, co wyglądało jakby chciało jej się mocno siku.
-Chce Ci się siku ? Przecież wiesz gdzie jest łazienka.
-Ugh, Victoria, ja  tańczę, nie widzisz tego mojego talentu ?!?!?
-Jakoś nie - powiedziałam znudzonym tonem, a kiedy się odwróciłam w stronę talerzy uśmiechnęłam się pod nosem i podałam jej naleśniki, a sama się dosiadłam do stołu, po drodze biorąc moją porcję i Nutellę. Po spożytym posiłku, poszłyśmy do mojej tymczasowej, dużej sypialni i ubrałyśmy się, ja postawiłam na krótkie,czarne, jeansowe shorty z wysokim stanem, z złotymi ćwiekami i szary crop top. Do tego założyłam szare vansy, a  włosy upięłam w niechlujnego koka. Dzisiaj nie będę się  malować, podoba mi się moja twarz taka jaka jest. Carly zadzwoniła do Erica i spytała się gdzie jest co robi i czy chce się z nią spotkać. Narazie on nie wie, że jestem w Kanadzie. Dowie się jak mnie w końcu zobaczy. Wyszłyśmy z mojego domu, a właściwie domu Tobyego i zaczęłyśmy iść powoli w stronę parku, jest 10 minut drogi z mojego domu, więc idziemy na piechotę. Po drodze znowu gadałyśmy o różnych dziwnych i bezsensownych rzeczach. Kiedy już doszłyśmy na miejsce usiadłyśmy na wysokiej  ławce, ustawionej tak, aby obserwować skaterów zmagających się  z jazdą na deskorolce, rowerze lub innej rzeczy.  Nagle spośród różnych, nawet przystojnych chłopaków wyłonił się Eric, OMG, jak on wygląda !! AA, najładniejszy chłopak jakiego widziałam ! Boże, gdyby nie był gejem .....dobra stop. Podchodził do nas, a kiedy zauważył mnie, jego twarz wyglądała jakby zobaczył kota jadącego w ferrari z koniem na dachu. Uśmiechnęłam się lekko do niego i wstałam, aby się z nim przywitać. Podeszłam bliżej niego i wtuliłam się w jego tors jak najmocniej umiałam i wtedy sobie uświadomiłam jak strasznie za nim tęsniłam !
-Uhm, Vic ?? Co ty tu robisz ?! Kiedy przyjechałaś? Czemu nie mówiłaś, że przyjeżdżasz ? Zrobilibyśmy z Car przyjęcie powitalne, boże .. Vic. Mogło Ci się coś stać, nienawidzę Cię.
-Tak, tak, też Cię kocham - Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wtedy jakieś dziewczyny spojrzały się na nas z zazdrością, postanowiłam coś zrobić...
-Tak, suki, on jest mój i zawsze będzie. Macie na niego nawet nie patrzeć !! -Krzyknęłam w ich stronę, a te od razu zrobiły się czerwone i postanowiły się odwrócić i nie odzywać, dobrze dla nich. Nagle za Ericiem zauważyłam jeżdżącego na desce chłopaka, przystojnego chłopaka. Nawet bardziej niż przystojnego, czy on jest bogiem ?
-Em, Ery* , czy to twój chłopak ? -powiedziałam i w  tym czasie wtrąciła się Carly.
-To Justin Bieber, nie zbliżaj się do niego na 5 metrów, jest niebezpieczny i strasznie wredny, a na dodatek codziennie śpi z inną. -Mówiąc to patrzyła się prosto na niego z wyrazem twarzy ''zabiję Cię''.
-Yeah, jest bardzo przystojny, ale jest męską dziwką. - Przytaknął jej Eric.
-Uh, czemu tacy przystojni chłopacy muszą być takimi frajerami ? -powiedziałam ze smutkiem.
-Yeah, dlaczego ?-Eric się ze mną zgodził i oboje wybuchnęliśmy donośnym śmiechem. Uwielbiam go i to jego ''gejostwo''.

*************************************************
* Ery - Zdrobnienie od ''Eric''
Cześć ! Jak wam się podoba 4 rozdział ? Mam nadzieję, ze jest znośny :0
Jak widzicie już pojawił się Justin, ale w następnym rozdziale, będzie więcej Justina, i to nie tylko jak ktoś o nim mówi, ale będzie kawałek rozdziału z punktu widzenia Justina :0
Do następnego, bye :*